środa, 24 grudnia 2008
Wigilia
Wesołych Świąt dla wszystkich dziergających, czytających, oglądających i rozwijających własne pasje.
niedziela, 21 grudnia 2008
Bombkowe szaleństwo
Udało mi się trochę przerobić standardowe bombki. Ciągle dopracowuję technikę frywolitkową, ale robota idzie mi już znacznie szybciejż w zeszłym roku.
Oto zdjęcia tych bombek, które dziś wylądowały na choince – skromna ilość bo większość poszła jako prezenty mikołajkowe dla przyjaciół.
Oto zdjęcia tych bombek, które dziś wylądowały na choince – skromna ilość bo większość poszła jako prezenty mikołajkowe dla przyjaciół.
W Łodzi na Festiwalu kupiłam sobie przezroczyste bombki do składania – i w tym roku ozdobiłam je w ten sposób: 

Fajne w nich jest to że można je rozkręcić i w następnym roku ozdobić inaczej. Szkoda tylko, że mam ich tylko dwie.
A na koniec bonus świąteczny – koszyk wielkanocny a w środku...
Uwielbiam te Święta:)
Choinka już stoi w domku, w kuchni można utonąć w zapachach, a piernik - pierwszy raz w życiu przeze mnie wykonany - jest pełen bakalii. Jurto dalszy ciąg wypieków - podejmę próbę wykonania biszkopta według przepisu z ulicy Sezamkowej - trzymaj Aga kciuki.
Świątecznie dobranoc:)
wtorek, 16 grudnia 2008
Z pamiętnika Bakterii - prasa donosi
Dziś nadrabiałam zaległości z prasy fachowej i oto znalazłam - Hymn Pompiarzy!!
sł. Teodor Habura
mel.: "Jak długo na Wawelu"
Aż mnie wzruszyło! szczególnie ostatnie dwie linijki. Zupełnie inaczej spojrzałam na swoją robotę:) tak z sercem :) grunt to znaleźć w tym co się robi coś pozytywnego.
A w gwoli ścisłości hymn ten został odśpiewany na XIV Forum Użytkowników Pomp. Muszę się wkręcić na następne;)
"Od kiedy na tym świecie
Zjawił się pierwszy człek
Już myślał jak by zmienić
Odwieczny wody bieg
Tak zrodziła się pompa
Wstecz już tysiąc lat
Dawała ludziom szczęscie
Żywiła często świat
Dziś rację przyznać musi
Nawet największy głąb
Że nie ma już dziedziny
Bez pracy ważnych pomp
Więc z wielką pompą dzisiaj
Śpiewajmy ten hymn nasz
Bo jak tu pomp nie kochać
Gdy w sercu pompę masz"
sł. Teodor Habura
mel.: "Jak długo na Wawelu"
Aż mnie wzruszyło! szczególnie ostatnie dwie linijki. Zupełnie inaczej spojrzałam na swoją robotę:) tak z sercem :) grunt to znaleźć w tym co się robi coś pozytywnego.
A w gwoli ścisłości hymn ten został odśpiewany na XIV Forum Użytkowników Pomp. Muszę się wkręcić na następne;)
sobota, 6 grudnia 2008
Z pamiętnika technologa – robótki ręczne
Piątek: Uczyłam się pobierać próbki wody pod korek.... - Co to znaczy?
Uczyłam się tak wlewać wodę do butelki żeby po jej zakręceniu nie było bąbelka powietrza....
Obserwacja: taka sztuczka wychodzi tylko z butelkami szklanymi ze szklanym szlifowanym korkiem (jeszcze trzeba lać tak żeby nie nagazować wody bo wtedy powietrze wyjdzie dopiero po jakimś czasie.) Wody się leje tyle żeby aż się wylewało, potem delikatnie wsuwa korek i już.
Z butelkami plastykowymi to nie wychodzi – leje się wodę, ma się menisk wypukły, do korka dolewa wodę i teoretycznie teraz trzeba szybko zakręcić, potem dla sprawdzenia odwraca się butelkę do góry dnem i.............bąbel powietrza i tak jest.
Trochę to jest wkurzające, no ale nawet znajomy doktor z SGGW powiedział że się nie da uniknąć tego bąbelka. I racja bo –po pierwsze: ręka ludzka nie jest aż tak szybka żeby pokonać przyśpieszenie ziemskie i woda szybciej się wyleje niż korek trafi na butelkę – no dobra, może mistrz Brus Lee by umiał, albo KungFu Panda, zwykły śmiertelnik nie umi.
Po drugie: żeby butelkę zamknąć korek trzeba przekręcić... w tym czasie nawet jeśli coś (cudem) wody w korku zostało to się właśnie wylewa.... (wniosek jak wyżej)
Ale ogólnie było fajne – laboratorium trochę zalałam, siebie też, ale spoko. W zestawie na pobór próbki wody do monitoringu przeglądowego mam 15 butelek, z czego 10 plastikowych, Pobór w poniedziałek - może przy ostatniej bąbelek będzie najmniejszy, musze mieć tylko ubranie na zmianę:) bo potem rajd na Żelazną do Stacji Sanitarno Epidemiologicznej – w skrócie Sanepidu.
A wspomniany wyżej doktor był u nas w piątek na wycieczce ze studentami.
Obserwacja: z tej grupa coś będzie – nie przyszli w pantoflach ani butkach na obcasiku, nie próbowali pływać w reaktorze i nie mdleli w budynku wielofunkcyjnym, nawet jedna studentka stwierdziła – da się przyzwyczaić. Wzruszyłam się.
Uczyłam się tak wlewać wodę do butelki żeby po jej zakręceniu nie było bąbelka powietrza....
Obserwacja: taka sztuczka wychodzi tylko z butelkami szklanymi ze szklanym szlifowanym korkiem (jeszcze trzeba lać tak żeby nie nagazować wody bo wtedy powietrze wyjdzie dopiero po jakimś czasie.) Wody się leje tyle żeby aż się wylewało, potem delikatnie wsuwa korek i już.
Z butelkami plastykowymi to nie wychodzi – leje się wodę, ma się menisk wypukły, do korka dolewa wodę i teoretycznie teraz trzeba szybko zakręcić, potem dla sprawdzenia odwraca się butelkę do góry dnem i.............bąbel powietrza i tak jest.
Trochę to jest wkurzające, no ale nawet znajomy doktor z SGGW powiedział że się nie da uniknąć tego bąbelka. I racja bo –po pierwsze: ręka ludzka nie jest aż tak szybka żeby pokonać przyśpieszenie ziemskie i woda szybciej się wyleje niż korek trafi na butelkę – no dobra, może mistrz Brus Lee by umiał, albo KungFu Panda, zwykły śmiertelnik nie umi.
Po drugie: żeby butelkę zamknąć korek trzeba przekręcić... w tym czasie nawet jeśli coś (cudem) wody w korku zostało to się właśnie wylewa.... (wniosek jak wyżej)
Ale ogólnie było fajne – laboratorium trochę zalałam, siebie też, ale spoko. W zestawie na pobór próbki wody do monitoringu przeglądowego mam 15 butelek, z czego 10 plastikowych, Pobór w poniedziałek - może przy ostatniej bąbelek będzie najmniejszy, musze mieć tylko ubranie na zmianę:) bo potem rajd na Żelazną do Stacji Sanitarno Epidemiologicznej – w skrócie Sanepidu.
A wspomniany wyżej doktor był u nas w piątek na wycieczce ze studentami.
Obserwacja: z tej grupa coś będzie – nie przyszli w pantoflach ani butkach na obcasiku, nie próbowali pływać w reaktorze i nie mdleli w budynku wielofunkcyjnym, nawet jedna studentka stwierdziła – da się przyzwyczaić. Wzruszyłam się.
czwartek, 4 grudnia 2008
Dziś sobie coś przypomniałam....
Ostatnio narzekałam, że podczas zimy dni są takie krótkie, że brak jest słońca, a jak już się pokaże to zwykle człowiek siedzi wtedy w pracy, a gdy z niej wreszcie wyjdzie to właśnie jest ciemno. A dziś jak wracałam do domu to sobie przypomniałam, że czasem przecież lubię to ciemno. Bo kiedy zmrok szybko zapada ludzie wcześniej zapalają w domu światła i dzięki temu można z ulicy podejrzeć co kto ma w domu...
Nie to żebym była wścibska, albo podglądaczka, ja po prostu parze ludziom w okna bo lubię sobie wyobrażać co w ich domach się dzieje, kto tam mieszka, ile osób jest w rodzinie. Czasem przez kilka sekund kradnę jakiś skrawek czyjejś przestrzenia, i siedząc w samochodzie lub autobusie wyobrażam sobie jak to jest wchodzić do takiego pokoju, jakie sprzęty są pod ręką, co jest na innych ścianach. Zwykle nie trwa to długo bo zaraz inne okno przykuwa moją uwagę, albo myśl ucieka gdzie indziej, ale czasem to trochę w głowie posiedzi i urośnie do niezłej historii.
Takie moje małe„wyobrażanki” – czy ktoś też tak ma?
A teraz coś z zupełnie innej beczki... :)
Nie to żebym była wścibska, albo podglądaczka, ja po prostu parze ludziom w okna bo lubię sobie wyobrażać co w ich domach się dzieje, kto tam mieszka, ile osób jest w rodzinie. Czasem przez kilka sekund kradnę jakiś skrawek czyjejś przestrzenia, i siedząc w samochodzie lub autobusie wyobrażam sobie jak to jest wchodzić do takiego pokoju, jakie sprzęty są pod ręką, co jest na innych ścianach. Zwykle nie trwa to długo bo zaraz inne okno przykuwa moją uwagę, albo myśl ucieka gdzie indziej, ale czasem to trochę w głowie posiedzi i urośnie do niezłej historii.
Takie moje małe„wyobrażanki” – czy ktoś też tak ma?
A teraz coś z zupełnie innej beczki... :)
Wczoraj udało mi się zrobić taki oto naszyjnik i kolczyki do kompletu w dwóch wersjach – dla koleżanki Agi S, która zaufała mi i dała wolną rękę w sprawie wykonania przeróbki jej korali. Mam nadzieje, że jej się spodoba.
Subskrybuj:
Posty (Atom)