poniedziałek, 15 listopada 2010

Weekend pod znakiem robótek ręcznych

Ostatnio z wielką namiętnością oglądam blog:
"kolorowy świat włóczek i mulin" - http://haft.blox.pl/html
Autorka tego bloga tworzy przecudowne szale, chusty i szaliki z włóczek, sama farbuje nitki, wymyśla wzory i tworzy cudne prezenty.
Autorka bloga poza tym jest wspaniała bo postanowiła podzielić się z innymi niektórymi tajemnicami swoich prac i podała schematy i zwory. Zatem dumnie prezentuje moją próbkę na chustę - wzór jest dość prosty - wystarczy kontrolować dobieranie oczek - a potem kombinować już jak kto umie:)


Ale chusta jak już mówiłam jest prosta - co innego stało się wyzwaniem weekendu. Odwiedzając "kolorowy świat włóczek i mulin" po raz pierwszy zobaczyłam coś takiego jak szal zrobiony wzorem summit. No zachorowałam żeby się tego wzoru nauczyć. Nawet dostałam od jednej bloogerki schemat jak robić ten szal - ale coś mi stale w mojej robótce nie wychodziło. I dopiero gdy połączyłam opis już przez mnie posiadany z opisem z "kolorowego świata", filmiki na youtube (wcześniej nie wpadłam na to że tam mogą być filmiki z metodami nabierania i zbierania oczek) oraz własną idee pt "to powinno iść jakoś tak" uzyskałam sukces. A gdzie leżał szczegół, ten tzw pies pogrzebany że mi wcześniej nie wychodziło? - a w tym, że jednak jest różnica jak ktoś robi prawe wzory lewą ręką, (co mi ciągle tłumaczył mój mąż ale ja się twardo upierałam że nie) okazuje się że tam gdzie praworęczni oczko przekładają ja muszę przerobić, jak się dobiera z prawej to ja z lewej itd, jak się "gubi oczko od lewej to ja oczywiście powinnam to robić od prawej.... no ale to człowiek mądry teraz jak 20 razy mu nie wyszło....

Finalnie się w końcu udało, i oto moje pierwsze próbne ale prawdziwe summit


jak widać schematy już trochę "ubarwione" moimi przemyśleniami i spostrzeżeniami - Patryk się śmieje bo opis do schematu jest na 3 strony a ja obczaiłam dopiero 1......

I jeszcze mały zestawik prac weekendowych wykonanych w pocie czoła:) ale dumna z siebie jestem jak paw :)

środa, 3 listopada 2010

Moja biżuteria

Oto fotki z prac wykonanych na "warsztatach biżuterii"

To jest pierwsza praca jaką zrobiłam - trochę prymitywna ale jak to na początek - efekt nie powala ale pracy było dużo.

Poniżej naszyjnik już bardziej skomplikowany - z samodzielnie plątanymi kulkami. Najpierw z drucika trzeba było zrobić sprężynę - potem rozciągnąć ją trochę i zwinąć w coś kulastego - wynik - nietypowy naszyjnik i kilka dziur w opuszkach palców.




Kolczyki wykonane metodą zawijania drucika na około - tak do otrzymania łezki - trochę ciężkie, ale mają bajer, na druciku są małe koraliki, ale niestety mało widoczne na tym zdjęciu.



A oto bransoletka z ostatnich zajęć. Tak naprawdę to na ostatnich zajęciach wszystkie miałyśmy robić kolczyki z kwiatkiem robionym na szydełku i trzeba było przynieść szydełko i nitki -o czym nie wiedziałam bo na przedostatnich zajęciach nie byłam. Poza tym w trakcie się okazało panie co chciały robić te kolczyki to nie umieją robić na szydełku - wiec pół zajęć była nauka, a ponieważ ja nie miałam dobrego szydełka, tylko dostałam jakiegoś giganta do wełny którym miałam robić na sztywnej, cienkiej dratwie i mimo że umiem robić słupki i półsłupki to stwierdziłam że i tak będę miała kwiatek do bani wiec pani prowadząca się nade mną zlitowała i dała mi do robienia tą bransoletkę tylko, że nie powiedziała jakie będzie zapięcie - wiec ja zrobiłam bransoletkę na miarę a potem doszło ze 2 cm na klamerkę - i jest trochę przy duża, ale fajnie wygląda więc będę ją nosić na wierzchu rękawa



A to prawie cąły komplet mojej biżuterii - bez 2 par kolczyków, jedne są u Anety, drugie były w uszach jak robiło się to zdjęcie i o nich zapomniałam:)