Książkę czyta się jednym tchem. Z napięciem przerzucając kolejne strony. Może ktoś pomyśleć że to literatura kobieca i dlatego szybko się czyta bo prosta i łatwa. Przyznaje jest to książka dla kobiet ale nie czytadło, nie babskie! To jest książka dla kobiet bo chyba tylko kobiety ją zrozumieją.
Opowieść zaczyna się jak typowy kryminał – od morderstwa. W kancelarii w Warszawie asystentka znajduje zwłoki swojego szefa – radcy prawnego. Ciało podziurawione przez kule, ogólnie jatka, która wskazuje, że strzelał ktoś raczej niedoświadczony, a do tego najprawdopodobniej pod wpływem emocji. Sprawę prowadzić ma doświadczony komisarz Zawadka, ale co to za sprawa jeśli wszystko widać na pierwszy rzut oka, a do morderstwa od razu przyznaje się partnerka denata – znana pisarka Nina Sworowicz. I niby już. Koniec. Sprawa wyjaśniona.
Tyle że komisarz nie jest tego taki pewny, wszystkie wątki za bardzo ze sobą współgrają żeby jemu się wszystko zgadzało. Mamy podejrzaną, byłą partnerkę denata, którą denat ogołocił z pieniędzy i rodzinnego majątku. Denatka jest pisarką poczytnych książek dla kobiet. Zrobiła karierę i majątek na którym wypłynął denat. Ona łatwowierna on znawca prawa, wiadomo – oszukał, wykorzystał niewiedze, ograbił. Do tego zaczął zdradzać. Poza tym nigdy nie stracił kontaktu ze swoją byłą żoną z którą ma trzy córki – oczka w głowie. Podejrzana ma dwie dorosłe córki bliźniaczki, przez własną lekkomyślność oddała nieuczciwemu człowiekowi ich dom rodzinny. Oddała pieniądze. Oddała siebie. Kiedy romans zaczął się kończyć próbowała ratować co się da ale było za późno. Ośmieszona, poniżona mogła w napadzie szaleństwa zabić byłego kochanka. Tylko dlaczego ta kobieta która tak ochoczo przyznała się do zbrodni teraz odmawia zeznań, dlaczego nie chce powiedzieć gdzie narzędzie zbrodni jest skoro i tak się przyznała. Czyli coś jest nie tak...
Żeby znaleźć odpowiedzi na swoje pytania komisarz zaczyna drążyć sprawy tej rodzimy. Przesłuchuje jedną z córek podejrzanej. Taką Matkę Teresę, Gabrielę całe życie gapcie. Wcześnie owdowiałą dziewczynę, która pracuje w ośrodku dla chorych dzieci,. Mieszka na wsi, jest prostolinijna, zwykła, przeciętna. Ale to ona opowiada komisarzowi historie swojej rodziny. Świata w którym były same kobiety wychowane przez nestora rodu przedwojennego profesora. Kobiety inteligentne ale skrajnie różne. Ciotka Gabrieli – dużo starsza od Niny – pani stomatolog, silna, trzeźwo stająca po ziemi, przemądrzała, zawsze wszystko wiedząca. Takich ludzi nie za bardzo się w rodzinie lubi. Nina – późne dziecko, trochę rozmarzone z ulotnym wspomnieniem zmarłej matki, z umiłowaniem do literatury i piękna, Gabriela i jej siostra Liliana, wychowywane przez matkę, dziadka i ciotkę. Bliźniaczki - podobne a zarazem różne. Gabriela - spokojna, rozważna, porządna, grzeczna, przeżyw lovestory’ową miłość i Liliana, która stale jest na opak, stale inaczej, ciągle pod wiatr ale właśnie tym bardziej pociągająca.
Zawadka czyta też dzienniki Niny. Dzięki nim zaczyna rozumieć co za szaleństwo opętało tę kobietę. Jaka droga poprowadziła ją w ramiona denata. Czyta zapiski jej młodości, jej zmagań z macierzyństwem, z sobą, trud zarabiania na dom, cięte słowa od bliskich, która palą ale które trzeba przemilczeć bo trzeba utrzymać rodzinę. A potem zachwyt światem, zachwyt miłością... a potem nic.
Na końcu komisarz rozmawia z Lilianą. I po tej rozmowie już wszystko i wszystko się dla niego zmienia.
Czytałam recenzje tej kiążki napisaną przez faceta. Była przychylna ale narzekał że jest w niej strasznie dużo elementów. Nie ma przesiewu informacji i emocji. A według mnie właśnie o to chodzi bo tak naprawdę kobieta nie selekcjonuje swoich uczuć. Czujemy całą sobą. Każda rzecz jest dla nas ważna. Każdy szczegół. Może cytowanie w pamiętnikach fragmentów (nieistniejących) książek Niny nie ma sensu – a może ma, ja miałam ochotę przeczytać takie książki, a może już je przeczytałam bo„Listy z rampy” to być może „Listy miłości”... facet się nad tym nie zastanowi a kobieta tak.
Polecam lekturę „Sprawy Niny S.” Warto się zagłębić w świat widziany oczyma kobiet.