sobota, 21 lutego 2009

Poranek z aparatem

Dziś rano śnieg mnie zauroczył. W słońcu lśnił jak posypany srebrnym pyłem. Tak oto wygląda moje lodowe podwórko




Igor już chyba ma trochę dość tego śniegu - "no nigdzie łapy postawić nie można by nie napotkać białej podłogi, i jak tu spokojnie na myszy polować jak nijak nie można zlać się z otoczeniem" myśli sobie i z czystym sumieniem idzie spać do piwnicy


Dom sąsiadów ze śnieżnej perspektywy....



A to "cud" przyrodniczy ....


I na końcu ja - Królewna Śnieżka

wtorek, 10 lutego 2009

Plany na najbliższe wieczory

W kolejności od lewej - do przeczytania




bo zapomniałam dodać, że do grona "literackiego" dołaczyła nowo zakupiona ksiązka Joanny Chmielewskiej


A w tak zwanym międzyczasie:



............... Zuzia widzę już zaczęła:)


A kiedy w buzi (lub głowie) szeleścić się znudzi posiedzimy sobie w ciszy.......... przy dalszym ciągu robótki


piątek, 6 lutego 2009

Aga Aga!!!!!

Aga Aga mam coś dla Ciebie!!!

Nawet w rękodzieło wkraść się może matematyka - otóż odkryłam dziś taki oto sposób haftowania - Odsyłam na stronę:

http://www.makatka.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=338:haft-matematyczny&catid=111:haft-matematyczny&Itemid=33

Serdecznie pozdrawiamy Twórców:)

środa, 4 lutego 2009

Ja to umiem pokręcić proste sprawy

Asia moja kochana pożyczyła mi „Sprężynę” Małgorzaty Musierowicz i od soboty przeniosłam się duchowo na Jeżyce do Poznania. Super się czyta, strasznie fajnie jest znów być w tym Borejkowym świecie.

W odstawkę poszła książka o Angliku (z męskim punktem widzenia) co przeniósłszy się do pracy do Paryża i odkrywa, że ludzie z kontynentu szczególnie Francuzi są nienormalni. Nie będę przecież czytać wynurzeń kogoś kto narzeka na kraj gdzie jest wzorzec metra!!! A on w czym liczy?? Priorytetem jest Sprężyna.

Ale – już wcześniej planowałam zajrzeć w poniedziałek do mojej kochanej biblioteki w Izabelinie. Nie powiem udało mi się dzielnie oprzeć pokusie wypożyczenia sobie książek – brałam tylko dla mamy i siostry, bo przecież mam w domku co czytać. Z tym że jako była pracownica tejże placówki mam czasem wstęp na zaplecze.....i to był błąd! Oj błąd. Na zapleczu stoją bowiem książki przygotowywane do wprowadzenia, nowiuśkie, świeżo kupione, nie czytane... mam do nich słabość. Jak jeszcze przed regałami książek już obłożonych potrafię nad sobą panować to nowe wywołują u mnie małpi rozum – efektem czego zaklepałam sobie chyba ze 4 jako pierwsza do czytania.... I się okazało że w środę przychodzi nowa dostawa wiec te szybko idą do obłożenia i na półki zatem moje zaklepane mogę już w czwartek odebrać.

A do tego wczoraj – będąc na zakupach wieczorową porą w naszych wspaniałych sklepach w Laskach na stojaku z gazetami znalazłam Bluszcz który oczywiście też kupiłam... Z bluszczem razem była książka...

Od przybytku głowa nie boli ale chyba musze sobie wziąć ze 2 tygodnie urlopu w pracy żeby wszystko ogarnąć:)