Jak to zwykle bywa z nastaniem czasu zimy nastał czas wirusów w środowisku. Od piątku choruje Patryk. Wysoka gorączka, kaszel bóle w piersi, ciężko mu oddychać i jest ogólnie osłabiony. W sobotę podobne objawy zaczął mieć mój tata. Myśmy się wczoraj z Patykiem zebrali i pojechali do przychodni – wynik – zwolnienie, antybiotyk i zdiagnozowane zapalenie oskrzeli, lekarz nas pocieszył, że teraz panuje wirus i 90% przypadków zgłaszających się do niego ma zapalenie oskrzeli.
Dziś do lekarza poszedł mój tata – wynik – analogiczny – antybiotyk, 7 dni zwolnienia, pewnie też zapalenie oskrzeli.
No to sobie chłopaki poleżą – a siostra Marta Bezosierdzia będzie mogła nieść pomoc potrzebującym:) licząc, że swój swojego nie weźmie czyli wirus oszczędzi Bakterię.
Jedno tylko sobie w związku z zaistniałą sytuacją uświadomiłam – tu wszyscy chorzy a w telewizji podają, że namnażają się kolejne problemy ze służbą zdrowia: zamknęli gdzieś oddział, nie ma lekarzy, gdzieś przydział zabiegów na ten rok się kończy, szpitale toną w długach...itd., wychodzi na to, że przyszło nam żyć w takich czasach kiedy łatwiej z psem pójść do weterynarza niż z człowiekiem do lekarza. No rozumiem, że do weterynarza chodzi się odpłatnie, ale jeśli na co 2 ulicy jest gabinet weterynaryjny to jest w czym wybierać również pod względem ceny. A tu chcesz człowieku bezpłatnie iść się leczyć to stoisz w mega długiej kolejce bo jest jeden ośrodek, jeden lekarz, jedna poczekalnia – i jak może żeś tam do tej kolejki szedł to byłeś tylko lekko przeziębiony to po 2 godzinach stania i oddychania jednym powietrzem to już grypę masz na pewno. Trzeba się z miesięcznym wyprzedzeniem zapisywać na cokolwiek – ba nawet i czasem półrocznym, i jeszcze trzeba wiedzieć kiedy dzwonić bo zapisy są np. tylko w piątek trzynastego o trzynastej przez trzynaście minut.
A z psem proszę – biorę Suzi pod pachę, jadę, czekam góra 15 i już. Sprawa załatwiona, a ty człowieku chcesz się leczyć to zacznij jak będziesz zdrowy – to może zdążysz dotrzeć do jakiegoś specjalisty jak cię choróbsko złapie. A jak chcesz iść prywatnie – to proszę bardzo za 2 minutową rozmowę z lekarzem zapłacisz tyle co za składkę zdrowotną – już siłą od ciebie zabraną, a jak się okaże, że choroba poważniejsza to i tak dostaniesz skierowanie do państwowego szpitala.
Przepraszam wszystkich, którzy związani ze służbą zdrowia poczują się dotknięci, wiem że nie wolno mówić tendencyjnie, że są wyjątki, a nawet jeśli nie to że zwykły lekarz nic z tą całą sytuacją sam nie zrobi, że pielęgniarki mają ciężko a panie w recepcji tylko dwie ręce i dwoje uszu, nie wypowiadam się tu ani za ani przeciw prywatyzacji szpitali, ja po prostu myślę, że problem jest i trzeba o nim pamiętać nie ważne czy ktoś zdrowy jest czy chory. A Nobla temu kto uzdrowi tą sytuację.
Wszystkim zaś na zdrowie – oby do lata.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz