Po drugie - w tym roku wiele spraw świątecznych (czyt. zakupów) udało mi się załatwić już na początku grudnia więc ostatnich dni nie spędziłam w kilometrowych kolejkach, w korkach, wkurzając się na współużytkowników powierzchni sklepowych co po całym sklepie łażą i zostawiają koszyki jakby to był hipermarket a nie nasz miejscowy sklepik.
A właśnie co do koszyków....
Po trzecie - zapamiętać na przyszłość - pilnować koszyka w hipermarkecie, szczególnie w okresie przedświątecznym, ja nie pilnowałam i koszyk zgubiłam, albo ktoś sobie pożyczył... przecież rzeczy w nim były już przez kogoś wybrane ale jeszcze nie płacone więc w sumie nikomu nic się nie stało tylko że mnie nieźle to wkurzyło, aż mnie trzeba było ewakuować ze sklepu bo mogłam komuś zrobić krzywdę - np tej pani co mi koszykiem przejechała po nodze jak pędziła na oślep do półki z zabawkami po jedną z milionów sztuk Barbie.
Po czwarte - zaszalałam cukierniczo na te święta. Zobaczymy czy ciasto Pyszotka vel Pani Walewska wyszło...
A po piąte, szóste, siódme i ósme - życzę Wszystkim
Wesołych Świąt
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz