Robię teraz porządki w domku po mojej babci. Ubranie, które tam były chciałam oddać biednym. Myślę sobie ładne rzeczy, jeszcze się komuś przydadzą.
Nie chciałam ich jednak wrzucać do tych żółtych pojemników bo rzeczy stamtąd wcale już dla biednych nie idą. Stwierdziłam, że zadzwonię do nas do Gminy do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej i tam mi powiedzą co z tym zrobić.
Pierwszy raz jak dzwoniłam to jakaś babka nie wiedziała co mi odpowiedzieć, powiedziała że spyta kierowniczki. Miałam zadzwonić po 14.
Zadzwoniłam, już zupełnie inna baba, mówi mi, że ona nic nie wie, że miała jaką informacje przekazać, ale że na pewno oni ubrań ani niczego nie wezmą bo nie mają gdzie trzymać. Kiedyś był magazyn, ale go woda zalała i teraz nie ma - to sobie myślę trzeba znaleźć nowy magazyn, ale nic siedzę cicho i brnę w to dalej.
Pytam babki- to gdzie w Warszawie można takie rzeczy oddać? - ona nie wie, może do Caritasu można zadzwonić, ale ona nie wie. No kurcze tak odpowiada babka z urzędu! co ma ludziom pomagać!
Dzwonie do Caritasu, oczywiście nie tam powinnam zadzwonić bo powinnam do PCK, o czym się w Caritasie dowiedziałam! To oni wiedzą a nasze społeczniczki nie!
Dzwonie do PCK - Pani bardzo miła mówi, że oczywiście można przywieźć, na Żoliborzu są nawet dwa punkty, dostałam adresy i telefony, tylko, że czynne 10-14 i lepiej wcześniej zadzwonić. No to ja się teraz muszę z pracy zwalniać żeby rzeczy dla biednych coś dać! No ale lepsze to niż nic.
Myślę sobie jednak - nie popuszczę tej z GOPSu - dzwonie, oczywiście ta sama odebrała, i dobrze (widocznie herbatkę przy biurku piła), przedstawiłam się i mówię jej - weźmie se pani karteczkę i pisze adresy, a ta do mnie „a po co?” - po to że jak drugi raz do pani taki głupek jak ja zadzwoni i będzie chciał rzeczy dla biednych oddać to żeby pani mu umiała odpowiedzieć gdzie może to zawieść, a nie mówić nie wiem. Podyktowałam, miłego dnia życzyłam i się rozłączyłam - choć miałam jeszcze ochotę powiedzieć że może teraz spokojnie wrócić do picia kawy czy czego tam, ale już sobie darowałam.
Być może generalizuję, i na podstawie jednej sprawy wyciągam wnioski ogólne, ale dziś, na tą chwilę nie wierzę w szczerość i sumienność urzędniczek z GOPSu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz