niedziela, 8 listopada 2009

Ciastka z dziurką

W piątek postanowiłam wykonać ciastka z czekolady. Przepis zaczerpnięty z Teletygodnia. Rozpuścić 1,5 tabliczki czekolady, dodać pół masła, potem 3/4 szklanki cukru i cukier waniliowy, (mieszać aż się rozpuści), 1 szklankę mąki i na końcu 3 jajka. Banalne.


Tylko..... Po rozpuszczeniu czekolady z masłem od razu dodałam cały cukier- i się ni jak nie rozpuścił, zrobiła się klucha, potem jak próbowałam wszystko uratować i wstawiłam na gaz by kluchę podgrzać to się zrobiła klucha pływająca w tłuszczu -nie wróżyło to nic dobrego.

Jakimś cudem udało mi się w to wepchnąc mąkę, potem wystudziłam i dodałam jajka - ledwo, bo klucha już była mało plastyczna i mikser nie miał siły tego kręcić.


W przepisie było podane - masa na 12 babeczek i piec w 175 stopniach przez 20 minut. Więc wpakowałam całą masę w foremki i wstawiłam do pieca. Ale okazało się, że:

- masy było za dużo i wykipiała

- temperatura była za wyskoka - i się przypaliły

Zatem finalnie miałam 12 czarnych, monstrualnych, pokręconych babeczek - raczej nie do jedzenia.


Ale się nie poddałam. W sobote rano kupiłam nowej czekolady, rozpuściłam wszystko, powoli dodawałam cukier (uniknęłam kluchy), wszystko ładnie połączyłam, zamiast wkładać masy do foremki na 3/4 wysokości włożyłam na 1/2, nastawiłam mniejszą temperaturę i po wyjęciu z pieca otrzymałam takie cudaki:









Zapytacie skąd te dziurki - otóż zaraz po wyjęciu z pieca należy wgnieść ciasto do środka (nie robić tego palcem bo może być płacz)


Dziurka jest na krem - jak ciasteczka wystygną nakłada się na nie krem i finalnie wszystko wygląda tak:




A na koniec - pamiątkowe zdjęcie z wieczoru kabaretowego :)
Ja i "Pan Mariolka" (Igor z Paranienormalnych)


Brak komentarzy: