Dziś - chyba z okazji Dnia Kobiet odżył nam (bo i Tobie też Marysiu) kwiatek na oknie w laboratorium. A myśmy go spisały na straty, już miałyśmy go wyrzucić i doniczkę przeznaczyć na sadzonki z innego drapaka. Tyle że mi było nie po drodze żeby kupić ziemię i lenistwo ograniczało moje możliwości ogrodnicze więc sadzonek nie przesadziłam, za to niedoszły denat kwiatowy się nieźle zasuszył...
i dziś spoglądam ja na niego a tam – kwiatuszek! Widocznie wcześniej go żeśmy nieźle przelały i myślał że powódź.
Oto foto:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz