W sumie ciasta zrobiłam dość sporo. Piekłam na 2 brytfanki, taśmociąg szedł sprawnie – aż do czasu kiedy na skutek pilnych napraw na terenie naszej gminy znikła elektryczność. Piecyk mam elektryczny, bez prądu nie działa, jeden wsad babeczek pójdzie na zmarnowanie bo już był w piecu, już babeczki trochę podrosły ale ni jak nie było szans że się upieką.
I wtedy mój sprytny mąż wykąbinował ratunek – posadził babeczki na naszym piecu do ogrzewania. Z racji tego że w piecu mąż nieźle napalił część babeczek się nam przypaliła, trzeba było potem stać nad nimi i uważać, ale i tak wszystkie 12 się upiekło, i zakalca nie było.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz