wtorek, 10 marca 2009

W kuchni będzie Nigella!!!

Nareszcie, wczoraj przyszła
Kupiona w zeszłym tygodniu przez Internet.
Wyczekiwana z utęsknieniem
Skrycie naśladowana i podglądana
Nigella Lawson w postaci 3 płyt dvd przybyła ze swoim programem kulinarnym „Nigella Gryzie” do mnie i kuchni moich rodziców.




Program „Nigella Gryzie” leciał na TVN chyba dwa lata temu w wakacje. Obejrzałam kilka odcinków, spodobały mi się bo potrawy pokazywane w programie wydawały mi się łatwe do zrobienia. Nawet wykonałam zapiekankę z ziemniaków inspirując się jednym z przepisów i wszyscy biesiadnicy przeżyli. TVN puszczało jeszcze potem „Nigella Ucztuje” a następnie serie przeniosło do TVN Style jako do stacji bardziej kobiecej.


No i tu się pojawia problem bo ta stacja jest ogólnie dostępna na platformie cyfrowej a do takowej swobodny dostęp jest mniej swobodny gdyż – dekoder znajduje się u nas w dużym pokoju, gdzie w czasie wolnym od pracy (czyli wtedy kiedy i ja ma wolne) odpoczywają inni domownicy z których większość nad programy kulinarne przedkłada czasami inne programy typu sport, film, wiadomości.
W ogóle ja uwielbiam oglądać tak zwane „gotowanie na ekranie”. Na Cyfrze jest cały program zwany Kuchnia.TV gdzie programy kulinarne są nadawane non-stop. Mogłabym go oglądać godzinami, szczególnie program „Na słodko” – no cudowny, mój ulubiony, prowadząca Pani Anna Olesn przez 20 minut pokazuje jak zrobić różne łakocie, ciasta i smakołyki, no coś wspaniałego, wypróbowałam już kilka pomysłów i wyszło. Ale niestety, trzeba czasem innych dopuścić do głosu i przełączyć. Dlatego zdecydowałam się kupić płytkę. Włączę ją sobie w chwili dowolnej, pooglądam, zrobię notatki i może coś ugotuje. I tu pojawia się dodatkowy plus – nie trzeba szybko pisać na kolanie, tylko zatrzymać, zanotować i puścić dalej.
Już mam pomysł na piątek na zapiekane kanapki z mozarellą. Ciekawe co wyjdzie. Fajne jest że te przepisy zwykle są dość proste. Pani Nigella wyznaje dewizę żeby jeść dobre rzeczy ale nie koniecznie się bardzo męczyć przy ich przyrządzaniu. Problem może się pojawić przy niektórych produktach – ale od czego są głowy w kuchni, trzeba metodą prób i błędów opracować polską wersje.


Kiedyś w Wysokich Obcasach czytałam o Nigelli. Ze jej program zrobił furorę w Wielkiej Brytanii bo odchodził od konwenansu sztywnego pouczania jak co się robi a pokazywał bardziej zabawe kuchnią, odkrywanie smaków, tajemnic kuchni, starych pomysłów, swobody do przepisów czyli wszystko na oko, i nie przejmowania się tym, że się chlapie, że się sypie, że mąka się w powietrzu unosi, grunt to żeby nie przypalić. Niektórym to się podoba innym nie – gusta są podzielone. Mi bardzo:)


Wydaje mi się też że ten program podglądała kiedyś Ewa Wachowicz, i podobną formułę szczęśliwej gospodyni próbuje teraz zastosować w swoim programie „Ewa gotuje” tyle że jej to wcale nie wychodzi, bo robi z siebie super wszystko wiedzącą sztuczną kucharkę. Za dużo pozowania i wymądrzania się, no i te jej zdrobnienia wprost działają na nerwy jak płachta na byka.

A na końcu powiem już tylko że jeśli „Na słodko” też ktoś kiedyś wyda na płycie też sobie kupie. I będę piec słodkości i wszystkich tuczyła - hahaha

1 komentarz:

gaga pisze...

Aaaaaale fajosko!!!! To ja się zapisuję na pożyczkę! Ale zanim pożyczka - to na to tuczenie z miłą chęcią;))) Powodzenia w stawianiu czoła wyzwaniom kulinarnym!!!:)))