Kto by pomyślał dziś, że tydzień temu na podwórku była lodowa kraina. Kto mi dziś uwierzy, że w zeszłą sobotę biegałam rano opatulona szalem i fotografowałam sople na dachu, a dziś – jak jedna z pozostałości po śniegowej krainie postanowiła opuścić nasz dach to myślałam, że o rynnie nad moim oknem możemy zapomnieć.
Nowa kartka w kalendarzu z marcem cieszy żonkilami, mama dziś godzinę na słonko buzie wystawiała.
Czyżby wiosna delikatnie do nas pukała by zagościć w naszych podwórkach. Oby tak:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz